Muzyka otacza nas zewsząd. Jest pięknym darem od Stwórcy, rzeczywistością niezwykłą, która istnieje praktycznie wszędzie. Jest również w ciszy, bo cisza jest także muzyką. Ludzie lubią wykonywać różne czynności przy udziale muzyki. Dźwięki odpowiednio dobrane, wspomagają, czyniąc miłym i przyjemnym to co robimy. Oczywiście można słuchać muzykę na wyłączność, wsłuchując się w każdy jej […]
Muzyka otacza nas zewsząd. Jest pięknym darem od Stwórcy, rzeczywistością niezwykłą, która istnieje praktycznie wszędzie. Jest również w ciszy, bo cisza jest także muzyką. Ludzie lubią wykonywać różne czynności z udziałem muzyki. Dźwięki odpowiednio dobrane, wspomagają, czyniąc miłym i przyjemnym to, co robimy.
Oczywiście można słuchać muzykę na wyłączność, wsłuchując się w każdy jej szczegół, nie wykonując nic poza jej słuchaniem. Jednak nie o takim sposobie jej przeżywania chciałem tu napisać.
Współżycie seksualne, jako zjednoczenie dwojga małżonków, poprzez oddanie się w zaufaniu, to moment niezwykły i wyjątkowy. To również dar, który można w małżeństwie pielęgnować, za każdym razem na nowo odkrywając, zatapiając się w jego tajemnicy, w której zanurzamy się poprzez naszą cielesność i duchowość. Pewna propozycja, o której tu napiszę, jest tylko podzieleniem się tym, co dla innych może stać się pomocą lub przeszkodą w przeżywaniu pełnego zjednoczenia.
Odpowiednio dobrana muzyka, może towarzyszyć, wypełniać przestrzeń naszego zjednoczenia. Może być elementem gry wstępnej, otwierając zarówno żonę, jak i męża. Może pomóc oddalić to, co jeszcze nas zamyka i oddala. Może stać się miłym balsamem dla naszego ducha.
Jakiej więc muzyki należałoby użyć jako tło aktu małżeńskiego? Na to pytanie powinni odpowiedzieć sobie sami małżonkowie, gdyż ten dobór może być inny dla każdej pary. Z jednych odpowiednia będzie muzyka, która nie skupia zbytnio naszej uwagi. Dla innych taka, która swoją ekspresją będzie korespondować z usposobieniem w danym dniu.
PP