Artykuł wyjaśnia, czym ocena moralna jest i czego nie rozstrzyga, oraz odróżnia pokusę i pragnienie, które nie podlegają ocenie, od decyzji, która jej podlega.

Pojęcia użyte w tym artykule

  • Pożądanie (po angielsku wanting) oznacza motywację i napęd do zdobycia celu, a jego podłożem jest układ dopaminergiczny. Satysfakcja (po angielsku liking) jest przyjemnością właściwą, odczuwaną przy otrzymaniu nagrody, i daje poczucie, że można już przestać. Gdy pożądanie narasta do postaci natrętnej i przemożnej, mówi się o głodzie (po angielsku craving).

Ocena moralna czynu masturbacji najpierw ustala co w całym procesie pobudzenia jest czynem, a co tylko zdarzeniem w człowieku. Potem ustala przedmiot czynu, jego intencję i okoliczności. Następnie przypatruje się działającemu i sprawdza, w jakim stopniu czyn jest naprawdę jego własny. Na koniec pyta o skutki czynu w tym, kto go dokonuje. Błędne oceny masturbacji wynikają najczęściej z pomieszania tych sądów. Kto z oceny przedmiotu wyprowadza wyrok na człowieku, popada w rygoryzm. Kto z ograniczonej winy człowieka wyprowadza wniosek, że sam czyn jest dobry, popada w laksyzm. Zachowanie porządku sądów chroni przed jednym i drugim.

Czego ocena moralna nie rozstrzyga

Ocena moralna odpowiada na pytanie o dobro czynu i o odpowiedzialność działającego w świetle rozwoju jego człowieczeństwa w kierunku Boga. Nie jest diagnozą kliniczną ani opisem statystycznym. Seksuologia opisuje, jak zjawisko występuje w populacji, seksuologia kliniczna ocenia, czy dana osoba wymaga terapii, antropologia chrześcijańska ukazuje sens ciała, a moralność ocenia decyzje. Każda z tych perspektyw mierzy inny aspekt i żadna nie zastępuje pozostałych. Brak dystresu nie czyni więc czynu dobrym, a obecność cierpienia nie dowodzi grzechu ciężkiego. Zaburzenie kompulsywnych zachowań seksualnych można leczyć jako zaburzenie i równocześnie oceniać moralnie przedmiot czynu, ponieważ bycie chorym, cierpiącym czy zaburzonym nie jest tożsame z byciem grzesznym. Ocena nie rozstrzyga też o wartości osoby. Wartość bycia człowiekiem jest wcześniejsza od jego wyborów i pozostaje taka sama niezależnie od ich jakości.

Co podlega ocenie

Pod nazwą masturbacji mieszczą się zjawiska różnego rodzaju. Napięcie seksualne, pobudzenie, instynktowna reakcja na bodziec, fantazja, która pojawia się sama, sen o treści erotycznej, a także przyjemność i orgazm jako takie należą do tego, co dzieje się w człowieku. Są czynnościami człowieka (actus hominis), a nie czynami ludzkimi (actus humanus), dlatego nie podlegają ocenie moralnej, podobnie jak głód. Przeżycia towarzyszące czynowi nie są też miarą jego wartości. Przyjemność uczestniczy w dobru albo w złu czynu, w który jest włączona, ale sama nie rozstrzyga ani o winie, ani o niewinności.

Popęd dostarcza energii, ale nie wskazuje kierunku. Jedno i to samo napięcie może zostać zaspokojone kosztem drugiej osoby, rozładowane samotnie albo odroczone i przemienione w obecność, rozmowę i dotyk. Siła pozostaje ta sama, a powstają z niej trzy różne czyny. Masturbacja jest jednym z nich i staje się czynem w chwili, w której wola przyjmuje napięcie jako okazję do jego rozładowania w ten właśnie sposób.

Granicę wyznacza zatem decyzja, a nie przyjemność. Kryterium decyzji dotyczy moralności w przeciwieństwie do kryterium odczuć. Pobudzenie i jego natężenie nie zależą od woli. Decyzję człowiek zna od środka. Może zapytać siebie, czy coś postanowił, czy podtrzymuje myśl, czy pozwala jej odejść, czy zaczął już działać. W przebiegu pokusy tradycja wyróżnia kilka stopni. Pierwszym jest podpowiedź (suggestio), czyli podsunięcie człowiekowi myśli lub obrazu, które stanowi punkt wyjścia dla dalszej decyzji woli. Może pochodzić z otoczenia, z pamięci lub z wyobraźni i pojawia się bez decyzji woli. Wybory, które ją umożliwiły, ocenia się osobno, jako dobrowolność w przyczynie. Drugim jest pierwsze poruszenie (primus motus), czyli reakcja zmysłów i uczuć, która wyprzedza rozeznanie i nie zależy od woli. Należy do niego także pragnienie, które trwa i powraca bez poparcia woli. Jest to zjawisko psychiczne i fizjologiczne, które człowiek znosi, a nie czyni. Dwa pierwsze stopnie nie podlegają ocenie moralnej. Trzecim stopniem jest dobrowolne rozwijanie i pielęgnowanie myśli lub obrazu (delectatio morosa, dosłownie „przeciągające się rozkoszowanie”, (św. Tomasz). Zaczyna się wtedy, gdy wola podtrzymuje to, co się pojawiło, rozwija to i pielęgnuje, aby się tym nacieszyć, jeszcze bez decyzji o czynie. Jest to już czyn wewnętrzny i podlega ocenie moralnej. Czwartym jest zgoda (consensus), czyli decyzja o wykonaniu czynu. Różnica między trzecim a czwartym stopniem polega na tym, że w trzecim wola pielęgnuje wyobrażenie, a w czwartym postanawia czyn. Trwanie pragnienia, nawet silnego i długiego, nie jest samo przez się ani rozwijaniem myśli, ani zgodą. Staje się nimi dopiero wtedy, gdy wola je podejmuje. Od chwili decyzji czyn jest moralnie określony, także wtedy, gdy z przyczyn zewnętrznych nie dojdzie do jego wykonania. Moment rozstrzygający leży więc zwykle wcześniej niż sam akt.

Granica między pragnieniem, które dzieje się w człowieku, a decyzją podjętą pod naporem pragnienia bywa dla działającego trudna do uchwycenia. Silne pobudzenie i wola mogą być przeżywane jako jedno, a człowiek nie zawsze potrafi rozpoznać, czy jeszcze znosi pragnienie, czy już się na nie zgodził. Ma to konsekwencje praktyczne. Pewność własnego wyboru często zyskuje się dopiero z czasem, przez kolejne czyny, czyli przez to, czy człowiek w podobnych sytuacjach zatrzymuje się, zwleka, czy rozwija i podtrzymuje. Dlatego sąd o jednym akcie, wydany tuż po nim lub z samego natężenia przeżyć, bywa niepewny i nie powinien opierać się na domniemaniu w żadną stronę. Rozeznaniu służą obserwacja wzorca w czasie spokoju oraz rozmowa z kierownikiem duchowym lub spowiednikiem.

Krzysztof wraca wieczorem do domu po kłótni z żoną i przegląda telefon. Mignięcie obrazu przywołuje wspomnienie o charakterze erotycznym. Jest to podpowiedź. Ciało reaguje pobudzeniem, a razem z nim pojawia się silne pragnienie ulgi. Jest to pierwsze poruszenie, które nie zależy od jego woli. Gdyby Krzysztof odłożył telefon, wstał i wyszedł do kuchni, przebieg skończyłby się na tych dwóch stopniach i nie byłoby czego oceniać moralnie. Pragnienie mogłoby jeszcze trwać, ale samo trwanie nie jest ani rozwijaniem myśli, ani zgodą. Inny przebieg zaczyna się wtedy, gdy Krzysztof zostaje w pokoju, wraca myślą do tego obrazu, odtwarza go i rozbudowuje, aby przedłużyć pobudzenie. Wola podtrzymuje i pielęgnuje to, co się pojawiło, choć jeszcze nie zdecydowała o czynie. Jest to trzeci stopień. Czwarty następuje, gdy postanawia, mówiąc sobie „niech tak będzie”. Od tej chwili czyn jest moralnie określony, także, gdyby żona weszła do pokoju i do jego wykonania nie doszło. Po wszystkim Krzysztof może nie być pewien, w którym momencie przestał tylko znosić pragnienie, a zaczął się na nie zgadzać. Pewność przychodzi zwykle z czasem, gdy w kolejnych podobnych wieczorach widać, czy w tym miejscu przebiegu zatrzymuje się, zwleka, czy rozwija i podtrzymuje.

Pokusa masturbacji

Zanim pojawi się cokolwiek, co można by nazwać pokusą, pojawia się pragnienie, czyli napięcie seksualne, pobudzenie i fizyczny dyskomfort, który domaga się rozładowania. Ten stan sam w sobie nie jest moralnie problematyczny. Jest biologiczną rzeczywistością człowieka.

Wielu ludzi zaczyna obciążać się winą za samo odczuwanie pragnienia seksualnego. Jest to błąd diagnostyczny, który generuje niepotrzebny wstyd i paradoksalnie wzmacnia mechanizm kompulsji. Pragnienie seksualne jest częścią natury człowieka. Żaden z tych procesów nie jest grzechem.

Początek pokusy

Pokusa zaczyna się w innym miejscu i ma inną strukturę. Jest myślą, która dołącza się do pragnienia. Jest to myśl subtelna, przekonująca, pozornie rozsądna. Zaczyna przeinterpretowywać znaczenie tego, co człowiek ma zamiar zrobić.

Brzmi to tak, jakby jeden raz nie zaszkodził, jakby należała się chwila spokoju, jakby nikt przez to nie był krzywdzony i jakby jutro można było zacząć od nowa. Każda z tych myśli przekonuje, że masturbacja jest czymś dobrym. Serce pokusy nie leży w samym pragnieniu. Leży w kłamstwie, które to pragnienie opakowuje i przemianowuje.

Wkład neurobiologii w ten obraz

Tradycyjne rozumienie pokusy jako przebiegłej myśli, która wślizguje się w umysł, zyskuje dziś neurobiologiczne argumenty. Silne napięcie seksualne, szczególnie gdy człowiek jest jednocześnie przeciążony emocjonalnie, zawęża pole uwagi (Loewenstein). Wartości, konsekwencje i alternatywy znikają z aktywnego pola świadomości. Zostaje pragnienie i możliwość jego zaspokojenia.

Rozum jest zdezorientowany, choć nie jest zły. Emocje i popęd dostarczają mu żywych, intensywnych informacji o dostępnym dobru, podczas gdy dotychczasowe wartości przemawiają tylko głosem mglistych idei. W starciu między żywym pragnieniem a ideą idea zwykle przegrywa.

Można to ująć (szerzej w artykule „Czy człowiek może się zatrzymać. Wolność i zawężone pole świadomości”) przez analogię do weta Libeta. Zdolność wstrzymania działania między pojawieniem się głodu a czynem jest większa, gdy człowiek jest spokojny i wyregulowany, a maleje, gdy jest przeciążony emocjonalnie. Tradycja chrześcijańska mówi to samo innymi słowami, uznając, że pokusa jest łatwiejsza do odparcia na początku niż w jej szczycie.

Samo pragnienie nie podlega ocenie moralnej

Samo pragnienie seksualne, napięcie, pobudzenie i głód, który pojawia się automatycznie, nie podlega ocenie moralnej. Jest stanem fizjologicznym. Człowiek nie jest odpowiedzialny za to, że czuje pragnienie, podobnie jak nie jest odpowiedzialny za to, że jest głodny.

Świadoma decyzja jest granicą przejścia od pokusy do grzechu. Nawet wtedy ocena moralna wymaga jednak uwzględnienia tego, co wiedza o kompulsji mówi o dobrowolności. Przy głębokiej kompulsji zdolność wstrzymania działania bywa znacznie ograniczona, więc dobrowolność może być zmniejszona. Czy i w jakiej mierze tak jest w danym akcie, wymaga oceny konkretnego przypadku.

Zobacz też

  • Przedmiot czynu. Dlaczego Kościół uznaje masturbację za czyn nieuporządkowany. Dlaczego przedmiot czynu jest nieuporządkowany.

  • Intencja i okoliczności. Czemu służy czyn i w jakich warunkach się dzieje. Dobro, którego człowiek szuka, i okoliczności zmieniające ciężar czynu.

  • Czy człowiek może się zatrzymać. Wolność i zawężone pole świadomości. Ile wolności zostaje człowiekowi w szczycie pożądania.

Artykuł należy do cyklu „Masturbacja. Wiedza, ocena moralna, pomoc”