Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (37)
Celebracja aktu małżeńskiego (45)
Miłość ludzka w planie Boga (69)
Czystość przedmałżeńska (15)
Płodność i planowanie dzieci (36)
Początek życia ludzkiego (10)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (18)
Inicjacja, gra wstępna (33)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (12)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (42)
Poronienie (4)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (67)
Masturbacja (15)
Pornografia (13)
Seksoholizm (9)
Środki antykoncepcyjne (29)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (54)
Podejście do grzechów seksualnych (57)
Historia i nowoczesność (35)
Stereotypy (51)
Zdrada (11)
Historie z życia (43)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

Wstyd wchłonięty przez miłość

Wstyd wchłonięty przez miłość

Pojęcia „poczucie winy” i poczucie wstydu” używa się zamiennie. Jednak pomiędzy tymi dwoma rodzajami przeżyć istnieją znaczące różnice. 

Wstyd a poczucie winy

Obecnie w psychologii dominuje przekonanie, że poczucie winy ma charakter adaptacyjny i konstruktywny. Obejmuje negatywną samoocenę pewnych własnych zachowań (bądź ich braku) w odniesieniu do standardów. 

Tymczasem wstyd stanowi wynik wyjątkowo bolesnego, wewnętrznego doświadczenia, w którym dominuje poczucie braku własnej wartości, niekompetencji bądź ogólnego samopotępienia, odzwierciedlające surową samoocenę. 

Nieco inaczej można powiedzieć, że winni czujemy się za to, jak postępujemy, wstyd natomiast odczuwamy w odniesieniu do tego, jacy jesteśmy. Wobec powyższego wstyd „uderza” bezpośrednio w człowieka zaniżając jego wartość, natomiast poczucie winy „ocenia” jego postępowanie. Kiedy doświadczam poczucia winy – czuję, że źle się zachowałam/em i nie chcę tego powtórzyć; kiedy doświadczam wstydu – uważam, że jestem beznadziejną, złą, godną potępienia osobą.

Poczucie winy może się wyrażać stanami napięcia związanymi z wyrzutami sumienia i żalem, które motywują do działań kompensacyjnych (takich jak osobiste przeprosiny) i zwiększają prawdopodobieństwo, że niepożądane zachowanie nie wystąpi w przyszłości. 

Wstyd natomiast można określić jako bolesną emocję wywołaną przez poczucie winy, niepowodzenie bądź upokorzenie. Wstyd jest często emocją silniejszą i głębszą niż poczucie winy, ponieważ jesteśmy rozczarowani nie tylko swoim niewłaściwym zachowaniem, ale sobą samym, czymś, co charakteryzuje nas wewnętrznie, co przynależy do naszej natury. 

Zarówno poczucie wstydu, jak i winy mogą w istotny sposób wpływać na postrzeganie samego siebie i własnego zachowania względem innych, szczególnie w sytuacjach konfliktowych.

Szczególnym źródłem poczucia winy i wstydu jest sfera seksualności. 

Wstyd seksualny i jego rodzaje

Wstyd seksualny to między innymi potrzeba unikania ekspozycji swojego nagiego ciała przed innymi ludźmi lub też unikania reakcji na nagość, gdy to zachowanie pozostaje w kolizji z wartościami wyznawanymi przez daną osobę.

Poczucie winy w tej sferze wiąże się z silnymi zazwyczaj wyrzutami sumienia jako odpowiedź na aktywność seksualną lub nawet na same myśli i fantazje o treści erotycznej. Jednostki odczuwające winę w tej sferze uznają swoje zachowania seksualne za niemoralne, grzeszne, nieczyste. Na bazie poczucia winy może pojawić się skłonność do karania siebie za naruszanie norm seksualnych. Jest ona zazwyczaj nieświadoma. 

Najczęściej zmagamy się z mieszanką dwóch sposobów interpretacji wstydu.  Jest to wstyd: ograniczający i chroniący. Nie odróżniamy ich i dlatego wydają się nam tym samym zjawiskiem.

Ponieważ wstyd powstrzymuje nas przed niektórymi aktywnościami, traktujemy go przede wszystkim jako ograniczenie. Poddanie się wstydowi pozbawi dobrej zabawy i zmusi do nudnego życia. Chcemy więc wyrzucić go ze swojego świata, żebyśmy nie musieli się z nim męczyć. 

Wstyd chroniący, to wstyd seksualny wypływający z głębokiego przeżywania wartości, które pragnie się zabezpieczyć. 

Człowiek, który ma świadomość wartości swoich przeżyć seksualnych, i seksualności w ogóle, odczuwa potrzebę ochrony tych wartości przed ludźmi, którzy mogą ich nie szanować. Prawdziwy i właściwy wstyd seksualny mówi: „ukrywam swoje życie seksualne nie dlatego, że jego przejawy są brzydkie, nieczyste, gorsze, ale ukrywam je bo są czymś, co jest najcenniejsze, najświętsze, najbardziej wartościowe”. Boję się obnażania przed kimkolwiek, boję się profanacji. 

W książce „Miłość i odpowiedzialność” Karol Wojtyła przedstawia koncepcję absorpcji („wchłaniania”) wstydu przez miłość. Autor twierdzi, że istnieje jedna, jedyna prawidłowa sytuacja, w której wstyd człowieka przed użyciem go czy wykorzystaniem może zniknąć. Dokonuje się to, gdy ludzie się kochają. 

Człowiek dokonuje absorpcji wstydu przez miłość, gdy widzi kochające oczy, które patrzą na jego ciało jak na skarb. 

Wtedy wstyd znika, a pojawia się czysta radość. Wstyd nie jest potrzebny, ponieważ w kochających oczach drugiej osoby człowiek widzi, że jest wartością dla niej: „ufam tobie, w wyrazie twoich oczu widzę, czuję, że odbierasz moją nagość tak, jak jestem tego godzien/godna. Wierzę tobie, że mnie nie skrzywdzisz, ufam ci, więc mogę być przed tobą nagi/a.  „Gdy mąż i żona czują się kochani, a więc i bezpieczni, absorpcja wstydu sprawia, że w ich aktywności seksualnej jest więcej erotyzmu i namiętności. Jedna z mężatek tak opisała swoje doświadczenie: „całkowicie ufam mężowi i potrafię obnażyć się przed nim emocjonalnie i seksualnie”.

Prawdziwy wstyd seksualny mobilizuje do takiego ubierania się czy zachowywania, które podkreśli, a nie stłumi atrakcyjność ludzkiego ciała. Równocześnie nie pozwoli, aby ciało przysłaniało osobę, czyli tak koncentrowało na sobie, że przestanie być ważny kontakt z człowiekiem, który jest tym ciałem.

Dysfunkcjonalne poczucie winy

Dysfunkcyjne poczucie winy oraz wstyd w dziedzinie seksualnej mogą wynikać z niewłaściwego wychowania naznaczonego atmosferą milczenia, ignorowania seksualności lub też zakazu interesowania się nią, bądź traktowania jej jako „zła koniecznego”. W efekcie nawet najbardziej naturalne zjawiska i zachowania seksualne mogą stanowić tabu rodzące lęk i zagrożenie dla poczucia własnej wartości. 

Osoby uznające powszechnie rozumianą aktywność seksualną za przejaw najprostszych instynktów zwierzęcych (a poddawanie się im za oznakę słabości czy utratę kontroli) będą unikać lub reagować negatywnie na sytuacje zabarwione seksualnie.

Takie podejście do seksualności rodzi emocje, które kształtują zachowania pruderyjne. 

Jak radzić sobie ze wstydem?

Przede wszystkim nie należy go zwalczać, ale oswajać. W ten sposób osłabia się jego negatywne działanie i wzmacnia zdolność do odczytania ukrytej w wstydzie informacji o tym, na co ma się ochotę. Powinno robić się to poprzez badanie swoich granic i potrzeb, nie zaś zmuszanie się do rzeczy, na które nie mamy wewnętrznej zgody.

Droga od pruderii do dojrzałego przeżywania wstydu wiedzie przez „zaprzyjaźnienie się” z własnym ciałem, czyli jego akceptację takim, jakie jest. Kolejnym krokiem jest uznanie seksu z całą jego fizjologią – reakcjami ciała, uwalniającymi się płynami itp. Czasem wymaga to odpamiętania bolesnych chwil, w których byliśmy zawstydzani czy ośmieszani i uporania się z kompleksami i lękiem, które one zrodziły. Podstawą radzenia sobie z trudnymi przeżyciami z przeszłości jest wyrozumiałość i cierpliwość wobec siebie oraz zrozumienie i akceptacja ze strony partnera. 

 

Kamil Wojciechowski – absolwent seksuologii klinicznej w Instytucie Psychologii UAM w Poznaniu i teologii (Wydział Teologiczny UAM w Poznaniu). Prowadzi poradnictwo seksuologiczne. Prywatnie: mąż i ojciec czwórki dzieci.

Grafika: Ventzislav Piriankov, „Noc poślubna”