Kategorie artykułów

Sakrament małżeństwa (37)
Celebracja aktu małżeńskiego (45)
Miłość ludzka w planie Boga (69)
Czystość przedmałżeńska (15)
Płodność i planowanie dzieci (36)
Początek życia ludzkiego (10)
Wychowanie seksualne dzieci (10)
Orgazm (18)
Inicjacja, gra wstępna (33)
Ciąża i diagnostyka prenatalna (12)
Leczenie niepłodności (12)
Wstrzemięźliwość seksualna (42)
Poronienie (4)
Menopauza (5)
Choroby, trudne sytuacje (67)
Masturbacja (15)
Pornografia (13)
Seksoholizm (9)
Środki antykoncepcyjne (29)
In vitro (11)
Syndrom poaborcyjny (7)
Modlitwy małżeńskie (6)
Pożądliwość serca (54)
Podejście do grzechów seksualnych (57)
Historia i nowoczesność (35)
Stereotypy (51)
Zdrada (11)
Historie z życia (43)
O nas Kontakt

WESPRZYJ NAS

3 style przeżywania seksu małżeńskiego

3 style przeżywania seksu małżeńskiego

ASPEKT PSYCHOLOGICZNY DOŚWIADCZENIA SEKSUALNEGO 

Współcześnie seksuologia jest bardzo aktywnie rozwijającą się dziedziną wiedzy, której celem jest odkrywanie elementów odpowiadających za zdrowie i dobrostan seksualny człowieka – zarówno w wymiarze indywidualnym jak i konkretnych par współżyjących ze sobą. Wydaje się, że bardzo ciekawą koncepcję dotyczącą sposobów, czy też stylów współżycia seksualnego, jako pierwszy przedstawił psycholog i seksuolog Donald Mosher. Tę koncepcję później rozwinął jeden z najbardziej cenionych współcześnie psychologów i seksuologów David Schnarch. Wprowadził on kategorie, które umownie nazwał „3 stylami uprawiania seksu”. Są to:

  • seksualny trans;
  • emocjonalne zaangażowanie partnerskie;
  • odgrywanie ról;

Ten umowny opis różnych zachowań seksualnych ma za zadanie pokazać, jak nasze myśli w czasie kontaktu seksualnego wpływają na funkcjonowanie seksualne, czy osiągniemy orgazm, co lubimy, a co nam przeszkadza. Jednak to, co najistotniejsze, to fakt, że poznanie tych mechanizmów pomaga zmienić nasze seksualne nawyki, byśmy potrafili jak najgłębiej przeżyć doświadczenie seksualne i wzmocnić więź z mężem/żoną.

Wydaje się, że częste wojny o to, kto co lubi w seksie, mogą mieć swoją przyczynę w braku znajomości „stylu” seksualnego, w którym funkcjonuje mój współmałżonek. 

Seksualny trans, emocjonalne zaangażowanie partnerskie oraz odgrywanie ról różnią się w wielu obszarach. Każdemu z nich przypisywana jest inna technika, klimat emocjonalny i charakter zaangażowania. To, który z wymiarów psychologicznych wydaje się dla nas ważniejszy, decyduje o kształcie naszych fantazji, o naszym rozumieniu pojęcia „dobry seks”, a także o znaczeniu seksu w ogóle. Od niego zależy także odpowiedź na pytanie, jak i gdzie pragniemy być dotykani przez żonę/męża. 

W którym z tych 3 „stylów” uprawiania seksu rozpoznajemy siebie?

Trans seksualny

Jeśli odnajdujemy się w tym sposobie przeżywania kontaktów seksualnych, to z pewnością najważniejsza będzie koncentracja na doznaniach płynących z ciała, odczucie podniecenia, mrowienie w lędźwiach, kontrolowanie czy orgazm się zbliża. Jeśli tego właśnie najbardziej poszukujemy w seksie, będzie nam odpowiadał klimat prywatności, wyciszenia, niezakłóconego niczym spokoju i relaksu. Takie warunki pozwalają lepiej się skupić na zmysłowych doznaniach. Prawdopodobnie lubimy naprzemienność: raz skupiamy się na „braniu”, raz na „dawaniu” rozkoszy. Odpowiada nam powolny, powtarzalny sposób dotyku i potrzebujemy, aby partner był „nieinwazyjny”. Nie bardzo lubimy całowanie się, chociaż podoba nam się stymulacja warg. Podczas seksu preferujemy oszczędność w słowach, które mają służyć ewentualnemu przekazaniu informacji, gdzie i jak chcemy być dotykani.

Nie chcemy się rozpraszać, bo seks to dla nas odmienny stan świadomości. 

Wielbicielom seksualnego transu ciężko jest dzielić się fantazjami czy pragnieniami, bo pozostają w świecie odczuć, a nie słów. Na początkowym etapie kontaktu seksualnego nie jesteśmy w stanie oddzielić się od codzienności, zapomnieć o nieodebranym telefonie, o sprzeczce z szefem czy o śpiącym w pokoju obok dziecku. Konsekwencje są oczywiste: nie zanurzamy się w doświadczeniu seksualnym i nie możemy nawiązać kontaktu z mężem/żoną. 

Przy wyższym poziomie transu przebieg odczuć seksualnych angażuje uwagę. Niemniej pozostajemy wrażliwi na bodźce zewnętrzne. Rozpraszające myśli i uczucia w czasie gry wstępnej lub stosunku seksualnego wciąż zatrzymują nas na ziemi.

Seksualny trans może okazać się źródłem prawdziwej bliskości, jeśli trafia w preferencje obojga partnerów – żony i męża. Jednak często może prowadzić do poczucia „bycia wykorzystywanym” i ignorowanym przez drugą stronę, która – jak nam się wydaje – traktuje nas jak erotyczną zabawkę, skupiając się wyłącznie na własnych doznaniach. Mimo wszystko ta „autystyczna” cecha nie jest z góry wpisana w opisywany tu styl przeżywania seksu. Wszystko zależy od stopnia włączenia się partnerów w ten sposób współżycia. 

Istnieją dwie drogi do nawiązania kontaktu z partnerem i przeżywania erotycznej bliskości, gdy współżyjemy w seksualnym transie.

Jedna to „wyciągnięcie” żony/męża z tej erotycznej alienacji i zażądanie by wrócił/ła myślami do nas. Druga to osiągnięcie wraz z partnerem najwyższego stopnia seksualnego transu, gdzie już nic nie będzie nas rozpraszać. Kiedy uda nam się osiągnąć najwyższy stopień uniesienia, możemy otworzyć oczy bez uszczerbku dla intensywności naszych doznań. Przy odpowiedniej wprawie i zaangażowaniu ten sposób przeżywania bliskości podczas seksu stanie się udziałem obojga – żony i męża.

Emocjonalne zaangażowanie partnerskie

Jeśli w wymiarze psychologicznym seksu najważniejsza wydaje się nam emocjonalna łączność z żoną/mężem, najprawdopodobniej bliska nam będzie kategoria emocjonalnego zaangażowania partnerskiego. Preferujemy wówczas czułe współdzielenie się rozkoszą w przeciwieństwie do typowej dla seksualnego transu naprzemienności. Lubimy grę wstępną z patrzeniem sobie w oczy, niekończącymi się pocałunkami i przytulaniem. Pragniemy kontaktu z całym ciałem żony/męża oraz wybieramy pozycje twarzą w twarz (choć może nam się wydawać, że seks z zamkniętymi oczami jest bardziej „romantyczny”). Rozmowy toczone w sypialni są pełne czułych słówek, a fantazje seksualne krążą wokół zalotów, romansów, walentynek i piosenek o miłości. 

Jeśli odpowiada nam ten sposób uprawiania seksu, zapewne kojarzymy go ze związkiem pomiędzy ciepłymi, czułymi i troszczącymi się o siebie nawzajem partnerami. W tym kontekście „dobry seks” to taki, który jest sposobem na lepsze poznanie żony/męża w toku rozwijającego się romansu lub też zaspokaja naszą ciekawość, jakim jest ona/on kochankiem. O „dobrym seksie” mówimy tu również, gdy małżonkowie zatapiają się w sobie, przynajmniej przez moment czują że „stanowią jedno”.

Przeżywanie orgazmu mierzy się wówczas intensywnością uczucia, które wiąże się z oddaniem swojego „ja” na rzecz owej „jedności”. Natomiast „wspaniały seks” dla emocjonalnie zaangażowanych partnerów jest jak duchowe odrodzenie i wspólna celebracja życia. W każdym przypadku w centrum zbliżenia pozostaje emocjonalna łączność małżonków. 

W emocjonalnym zaangażowaniu partnerskim najbardziej pożądany wydaje się być typ, który można by nazwać „wyjątkowy związek”: małżonek jest niepowtarzalną osobą, zajmującą wyjątkowe miejsce w życiu. Jego szczęście i satysfakcja są równie ważne jak nasze. Współczucie, zrozumienie, wzajemność i uczciwość są wiodące w relacji między partnerami. Seks staje się formą duchowej jedności. W tego rodzaju relacji małżonek zawsze będzie wyłącznym partnerem, zdolnym do tworzenia wyłącznej więzi.

Odgrywanie ról

Jeśli lubimy w erotycznym otoczeniu odgrywać przypominające filmowy scenariusz fantazje, zapewne jesteśmy zwolennikami odgrywania ról.

Małżonkowie, którym odpowiada ten rodzaj zbliżeń seksualnych, chętnie dzielą się swoimi fantazjami – w zasadzie całe zbliżenie obraca się wokół konkretnych wyobrażeń.

Zamiast szeptać sobie do ucha sekretne pragnienia, realizują je „tu i teraz”. Jeśli lubimy odgrywanie ról, seks jest dla nas sceną. Chcemy, by scenografia była wyrazista i przemawiająca do wyobraźni. Sypialnia i łazienka to teatrum dla naszego aktorstwa. Być może odpowiada nam seks na stole kuchennym, pod gołym niebem czy w miejscu, w którym towarzyszy nam ryzyko, że ktoś nas zobaczy. Takie okoliczności byłyby nie do przyjęcia dla zwolenników transu seksualnego czy emocjonalnego zaangażowania partnerskiego, ponieważ przeszkadzałyby zarówno w skupieniu na własnych doznaniach, jak i na partnerze. 

Każdy, kto lubi dobry teatr, wie, że rekwizyty kreują nastrój i ułatwiają przeniesienie się do alternatywnej rzeczywistości. Zwolennicy odgrywania ról dobrze wiedzą, że ubiór „czyni” i mężczyznę, i kobietę. Mają otwarte oczy i w pełnym świetle pragną odgrywać ulubiony spektakl – chyba, że scenariusz przewiduje inaczej. 

Jeśli podoba nam się odgrywanie ról, seks wciąga nas jak dobra powieść. Gdy jest przeciętny, czujemy się drętwo jak na szkolnym przedstawieniu. Kiepski seks jest jak kiepski film – najchętniej wyszlibyśmy z kina! Natomiast gdy jest cudownie, „stajemy się” bohaterami do tego stopnia, że zachowania i emocje pojawiają się automatycznie. 

W rzeczywistości zanika granica między nami a odgrywaną przez nas rolą, bo właśnie przez nią w intensywny sposób wyraża się część naszego prawdziwego „ja”. 

Orgazmy bywają bardzo ekspresyjne i gwałtowne. 

Zaangażowanie w odgrywaną rolę ze względu na współmałżonka może być bardzo autentyczne i przynieść obojgu wiele przyjemności. Z drugiej strony nie można dobrze odgrywać roli, jeśli czujemy się w tym źle, chyba że stanie się to częścią naszej mapy erotycznej.

Zdolność do zachowania poczucia własnej tożsamości pozwala zarówno zbliżyć się do drugiej osoby bez lęku o utratę własnego „ja”, jak i swobodnie odgrywać wiele ról bez poczucia sztuczności.

Wydaje się, że ten rodzaj erotyzmu umożliwia niespotykaną różnorodność kontaktów seksualnych z tą samą osobą przez całe życie. W przeciwieństwie do opinii, że seksualna nuda wynika z długości spędzonego wspólnie czasu, można postawić tezę, że potrzeba wręcz całego życia, by zbadać wszystkie potencjalne scenariusze seksualne.

Jaki sposób przeżywania kontaktów seksualnych jest najlepszy? Czy jakiś jest preferowany? Do którego mamy oboje dążyć, uczyć się? 

Okazuje się, że nasza dojrzałość w przeżywaniu seksu polega na różnorodności. To wielowymiarowość, to pełnia. Każdy styl przeżywania (trans seksualny, emocjonalne zaangażowanie w partnera czy odgrywanie ról) ma swoją wartość pod warunkiem, że jest przeżywany w sposób głęboki i dojrzały.

Zawężenie przeżywania seksu do jednego z wymienionych wymiarów ogranicza naszą ekspresję seksualną, szczególnie jeśli udział jest powierzchowny, umniejsza intymną bliskość z małżonkiem.

Jeśli rozwiniemy zdolność do przeżywania kontaktów seksualnych do wszystkich trzech „stylów”, może to przynieść kilka niezwykłych korzyści:

  • podniecenie i orgazm przyjdą spontanicznie, bez koncentracji uwagi i wysiłku w tym kierunku; orgazm wydaje się sprawą drugorzędną, ponieważ nie znajduje się w centrum uwagi.
  • stajemy się wyjątkowo uwrażliwieni na wszystkie doznania płynące z ciała – nie tylko ze strefy genitaliów; ożyje dźwięk, zapach i smak seksu.
  • seksualne spotkanie stanie się naszym jedynym „tu i teraz”; świat przestaje istnieć i czas się zatrzymuje poza naszą seksualną przestrzenią.
  • poczucie więzi jest stabilne i głębokie; jedność płynie raczej z rzeczywistości między nami niż ze złożonych ślubów. Jesteśmy poruszeni niemal do łez intensywnym uczuciem szczęścia i miłości, do jakiego – jak nam się zdawało nie jesteśmy zdolni.
  • robimy rzeczy, o które się wcześniej nie podejrzewaliśmy, a które stają się naszą drugą naturą; widzimy małżonka oraz nas samych w nowym świetle. I to sprawia nam satysfakcję…
  • orgazm nie oznacza końca zbliżenia, ponieważ nasze pożądanie karmi się bardziej pełnią niż brakiem; gdy zanika „magia” seksualnego zjednoczenia, pozostaje poczucie więzi i nowych witalnych sił.
A co, jeśli jeden partner preferuje taki, a drugi inny styl przeżywania seksu? To dobrze. Paradoksalnie, różne opcje to oznaka rozwoju. Paradoks ten polega na tym, że droga do większej bliskości i jedności małżonków zakłada, że nie będziemy się pozbywać tego, co nas różni.
 
 
Kamil Wojciechowski – absolwent seksuologii klinicznej w Instytucie Psychologii UAM w Poznaniu i teologii (Wydział Teologiczny UAM w Poznaniu). Prowadzi poradnictwo seksuologiczne. Prywatnie: mąż i ojciec czwórki dzieci.
 

Podobne artykuły: